Wskoczcie w biegowe buty i weźcie udział w jednym z najbardziej oryginalnych pod względem nazwy i trasy biegów w Holandii!
Fish Potato Run to niezwykle popularny bieg w prowincji Flevoland, który w genialny sposób łączy dwie skrajności regionu Noordoostpolder. Trasa liczy nietypowy dystans 8 mil angielskich (około 12,8 km) i prowadzi z Emmeloord (ziemniaczanego serca regionu) aż do mety w Urku – historycznej, niezwykle klimatycznej wioski rybackiej 🐟🥔. Bieg przez otwarte, płaskie jak stół polderowe krajobrazy (wydarte z dna dawnego morza Zuiderzee) to gwarancja walki z wiatrem, ale finisz w tętniącym życiem, głośnym porcie rybackim wynagradza każdą sekundę wysiłku.
Gdy już wpadniecie na metę w porcie, zrzucicie zmęczenie i odbierzecie swój zasłużony medal, Urk – dawna samotna wyspa, która dziś jest częścią lądu – zachwyci Was swoim unikalnym, wyspiarskim duchem:
Na spacer: Zagubcie się w Ginkies – tak mieszkańcy nazywają labirynt niezwykle wąskich, brukowanych uliczek starego Urku. Zobaczcie urokliwe, ciasno wybudowane domki rybackie i wdrapcie się pod białą latarnię morską (Urker vuurtoren), z której roztacza się widok na gigantyczne jezioro IJsselmeer. Odwiedźcie też poruszający Pomnik Rybaków (Vissersmonument), upamiętniający tych, którzy nigdy nie wrócili z morza ⚓.
Dla rodziny: Spędźcie czas na Urker Strand – lokalnej piaszczystej plaży tuż obok latarni morskiej, idealnej na relaks po biegu. Jeśli wolicie coś pod dachem, zaledwie 20 minut drogi stąd znajduje się Pantropica (dawniej Orchideeën Hoeve) w Luttelgeest – gigantyczny, zadaszony park tropikalny, gdzie dzieci mogą karmić papugi z ręki, spacerować wśród tysięcy motyli i bawić się w dżungli 🦩.
Na wycieczkę: Wybierzcie się do pobliskiego Schokland. Podobnie jak Urk, było to kiedyś wyspiarskie miasteczko na niespokojnym morzu, ale ze względu na ciągłe powodzie zostało ewakuowane. Dziś ten „suchy statek na lądzie” jest wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO, a tamtejsze muzeum w fascynujący sposób opowiada o holenderskiej walce z żywiołem wody 🏛️.
Na talerzu: Nazwa biegu nie kłamie – po przebiegnięciu prawie 13 kilometrów Wasz obiad po prostu musi składać się z ryb i ziemniaków! W porcie w Urku zamówcie absolutnie świeży, chrupiący Kibbeling (kawałki ryby smażone w cieście) lub tradycyjnego śledzia, podawane z solidną porcją lokalnych frytek z polderowych upraw. Na słodko spróbujcie Urker dikkoek – tradycyjnego, grubego ciasta z rodzynkami i boczkiem (unikalne połączenie słodko-słonego!), polewanego gęstym sosem maślanym 🥞
Platforma nowej generacji, która pomaga entuzjastom sportu na każdym poziomie odkrywać tereny i dziedzictwo poprzez biegi i wyścigi dopasowane do ich profilu.