Maraton w Hanoi to pozycja obowiązkowa w jednej z najbardziej zaludnionych i najbardziej chaotycznych stolic Azji Południowo-Wschodniej. Żeby biegacze mogli się tym nacieszyć, organizatorzy muszą zamknąć ulice Hanoi dla ruchu, co samo w sobie jest organizacyjnym wyczynem zasługującym na medal jeszcze przed startem 🏅. Tak, mówimy o drugim najludniejszym mieście Wietnamu, liczącym 8,7 miliona mieszkańców 🫨. O samotności na tym wydarzeniu nie ma mowy, to pewne.
Pierwsza edycja odbyła się w 2018 roku pod nazwą Hanoi International Heritage Marathon, z 2 600 biegaczami na starcie. W ciągu kilku lat bieg stał się referencyjnym wydarzeniem biegowym w Wietnamie, posiada certyfikacje IAAF i AIMS, jest też kwalifikacją do Abbott WMM MTT Age Group, co czyni go poważnym przystankiem dla tych, którzy celują w bardzo wąski klub Six Majors.
Trasa startuje z centrum miasta i prowadzi przez historyczne ulice, mija jezioro Hoan Kiem, biegnie szerokimi bulwarami i przecina nowsze dzielnice miejskie 🏙️. Jest w większości płaska, a w październiku w Hanoi to informacja kluczowa 😉. Bo o tej porze roku nadal jest 22–25°C, z wilgotnością, która uprzejmie przypomina, że nie jesteś robotem 🤖. To bieg ukształtowany przez klimat i tempo: maraton, w którym dyscyplina, strategia nawadniania i kontrola mentalna liczą się bardziej niż surowa moc 💦. Źle skalibrowane ego zwykle płaci za to około 30. km. Wietnamska pogoda jest bezlitosnym sędzią, bez prawa do apelacji. 🌡️ Jeśli chodzi o czasy, zwycięski wynik w 2025 roku to 2h37'44, co dobrze oddaje warunki: płaska trasa teoretycznie na to pozwala, ale upał i wilgoć praktycznie to utrudniają. Mniej niż 1% finiszerów schodzi poniżej 3 godzin, czyli od 10 do 49 biegaczy na łączną liczbę 1 000–3 000 uczestników. Jeśli przyjeżdżasz z planem tempa jak biegacz z Berlina, przygotuj plan B. I plan C 😅.
Jezioro Hoan Kiem zasługuje na osobny akapit, bo niewiele punktów na trasach światowych maratonów ma taką historię w nogach 🦵. Legenda głosi, że w XV wieku cesarz Lê Loi otrzymał od boskiego żółwia magiczny miecz, którym wypędził chińskich najeźdźców z dynastii Ming. Po zwycięstwie, gdy płynął po jeziorze, wynurzył się złoty żółw, by odebrać miecz, który wraz z nim zniknął pod wodą. Od tamtej pory jezioro nazywa się Hoan Kiem, „jeziorem zwróconego miecza”. I przez pokolenia Wietnamczycy wierzyli, że w jego głębinach wciąż żyje święty żółw, szacowany na około 200 kilogramów 🐢. To najbardziej legendarne „nawodnienie” w światowym kalendarzu ⚔️. Trasa mija także Świątynię Literatury, Mauzoleum Ho Chi Minha, i przecina most Long Biên. Long Biên, zbudowany w latach 1899–1902 przez firmę Eiffla (tak, tę od wieży), był bombardowany ponad dziesięć razy podczas wojny w Wietnamie i za każdym razem naprawiany. Wciąż stoi, a dziś jest scenografią międzynarodowego maratonu 🌉. Pętlowa trasa łączy kilka ikonicznych zabytków, startując przy świątyni Ba Kieu i kończąc w parku Lý Thái Tổ, nad brzegiem centralnego jeziora Hoan Kiem. Start i meta nad tym samym jeziorem, a pomiędzy nimi — całe miasto do przebiegnięcia. Wiesz, skąd wychodzisz i dokąd zmierzasz. To, co się zmienia po drodze, to ty ✨. Stare Miasto, „36 ulic”, ma 2 000 lat historii i zaczynało jako bagno pełne węży i krokodyli 🐊. Przemiana w dzielnicę kaw z mlekiem kokosowym i restauracji z phở robi spore wrażenie 🤩. Każda ulica nosi nazwę towaru, którym historycznie handlowano: Ulica Jedwabiu, Ulica Cukru, Ulica Soli, Ulica Papieru... Nie oceniamy tych, którzy zatrzymują się, by zamówić bánh mì na 15. km. Doskonale ich rozumiemy 🥖.
Cztery dystanse w niedzielę, 25 października 2026. Maraton 42,195 km dla poważnych czasów i dobrze przygotowanych, a także dobrze nawodnionych nóg. Półmaraton 21 km — żeby zobaczyć wszystkie zabytki bez podwajania rachunku za ból. 10 km — żeby pobiec przez Hanoi bez tego, by upał stał się prawdziwym finałowym bossem dnia. I 5 km dla tych, którzy mają kreatywną, ale świadomą definicję słowa „maraton” — nikt tu nie powiedział, że to zła strategia 😄.
Wczesnoporanne światło nad jeziorem Hoan Kiem ma fotograficzną jakość, której żaden filtr z Instagrama nie potrafi uczciwie odtworzyć. Stare Miasto o tej porze to labirynt, w którym każdy zakręt może prowadzić do małej świątyni, ukrytego dziedzińca albo kawiarni z dwoma plastikowymi krzesłami i widokiem na czysty chaos. Biec tamtędy z numerem startowym i butami startowymi to najbardziej immersyjna wycieczka z przewodnikiem, jaką można sobie wyobrazić. A na dokładkę wracasz do domu z medalem i historią do opowiedzenia przy phở 🍜. Niezły układ, prawda? 😜
Data biegu na 5 km nie jest jeszcze ostateczna. Wydarzenie odbędzie się 7 lub 8 listopada 2026; potwierdzona data zostanie ogłoszona w późniejszym terminie
Platforma nowej generacji, która pomaga entuzjastom sportu na każdym poziomie odkrywać tereny i dziedzictwo poprzez biegi i wyścigi dopasowane do ich profilu.