Są biegi, które odbywają się w miejscach znanych każdemu, a potem jest HOKA Pacific Trails California by UTMB®, który rozgrywa się w miejscu, do którego nikt nigdy wcześniej nie miał wstępu 🤫. Witaj w Rancho San Fernando Rey, prywatnym ranczu o powierzchni ponad 12 000 hektarów, położonym w dolinie Santa Ynez, w sercu hrabstwa Santa Barbara w Południowej Kalifornii. Jego bramy zawsze były zamknięte dla publiczności — aż uznano, że bieg trailowy to wystarczająco dobry powód, by wreszcie je otworzyć 🏃. Z ludźmi w butach trailowych się nie dyskutuje 😏.
Bieg jest zupełnie nowy, a już ma anegdotę założycielską, którą warto opowiadać 😇. Ogłoszona w lipcu 2025 i od samego początku włączona do cyklu UTMB World Series, inauguracyjna edycja miała się odbyć 22 i 23 listopada 2025. Kilka dni przed startem w ranczo uderza atmospheric river (tak meteorolodzy nazywają korytarze pary wodnej znad Pacyfiku, które zalewają Kalifornię, jakby ktoś wylał ocean 🌧️) i zrzuca 33 centymetry deszczu w jeden weekend — poziom opadów niewidziany na tej posiadłości od 1965 roku. Szlaki zamieniają się w rzeki, drogi dojazdowe stają się nieprzejezdne, a organizatorzy odwołują bieg, zanim pierwszy zawodnik zdąży w ogóle zawiązać sznurówki 😮. Zero finiszerów w inauguracyjnej edycji — co nadaje jej status nieco przypadkowego, ale bezsprzecznie romantycznego mitu (jeśli masz ochotę 😜). Kolejna edycja planowana jest na miesiąc listopad, a my śmiemy mieć nadzieję, że kalifornijska pogoda wyciągnęła lekcję ☀️. Historia tej ziemi sięga jednak dużo dalej. Rancho San Fernando Rey to posiadłość odziedziczona po epoce hiszpańskich, a następnie meksykańskich nadań ziemskich, ukształtowana przez stulecia obecności człowieka, zanim stała się działającym ranczem, jakim jest dziś — ze stuletnimi śladami wozów, stadami zajętymi swoimi sprawami i nieprzejmującymi się numerami startowymi 🐄 oraz krajobrazami zachowanymi tak dobrze, że dekady nie zdołały ich zepsuć 🌿. Dolina Santa Ynez jest też ziemią przodków plemienia Chumash, którego obecność na tych terenach sięga tysiącleci... na długo zanim ktokolwiek pomyślał o wytyczaniu tam tras trailowych i sprzedawaniu żeli energetycznych przy wejściu. 🦵.
Trasa 50K ma 51 km i 1550 metrów przewyższenia 📐, w układzie point-to-point: najpierw prowadzi starymi drogami rancza i śladami po wozach (tymi samymi, z których korzystały pokolenia kowbojów, którzy — co warto dodać — nie mieli kijów trailowych, żeby im pomagały 🤠), po czym opada do kanionów porośniętych dębami i znów wspina się na grzbiety, skąd widok sięga aż do jeziora Cachuma i okolicznych dolin 🛶. W centrum posiadłości wznosi się góra Loma Alta, osiągająca 835 metrów — najwyższy punkt trasy — wokół którego krajobraz rozpościera się we wszystkie strony z hojnością rzadko spotykaną na miejskich trasach. Teren przecina kolejne ekosystemy typowe dla wybrzeża Kalifornii: dąb błękitny 🌳, nadmorskie łąki, klify sugerujące gdzieś w oddali ocean, gaje oliwne oraz przeprawy przez rzekę Santa Ynez, która wije się przez teren posiadłości 💧. Żaden kilometr nie wygląda tak samo jak poprzedni — co jest jednocześnie znakiem pięknej trasy i świetnym pretekstem, by zachować czujność aż do końca 😉. 25K oferuje 25 km i 650 metrów przewyższenia również w formacie point-to-point 🧭, z długimi, łagodnymi podbiegami i zbiegami do dębowych kanionów, które niemal pozwalają zapomnieć, że nogi płoną. Oba biegi łączy ta sama logika trawersu: co kilometr wchodzisz w nowy teren, nigdy nie przechodząc dwa razy przez to samo miejsce! 🏜️
Start i meta odbywają się w basecampie, zorganizowanym w starej, otwartej stodole rancza, której rustykalny klimat przyjemnie kontrastuje z technicznymi numerami startowymi i nowoczesnymi zegarkami GPS ⌚️. Aby chronić delikatny ekosystem posiadłości, na teren rancza nie wpuszcza się prywatnych samochodów: zawodnicy docierają na start shuttlem z Solvang 🚌, pobliskiego miasteczka, którego architektura w całości inspirowana jest stylem duńskim, a samo jego istnienie w tym zakątku Kalifornii przypomina, że ten teren zasiedlały kolejne fale różnych kultur: od Chumash, przez Hiszpanów i Meksykanów, po Amerykanów i — najwyraźniej — także kilku Duńczyków 🇩🇰.
Od strony kwalifikacji Pacific Trails California należy do UTMB World Series, co ma konkretne konsekwencje dla biegaczy budujących CV na międzynarodowym obiegu 🌍. Top 3 mężczyzn i top 3 kobiet w 50K zdobywa bezpośrednią kwalifikację do OCC w Chamonix, a wszyscy finiszerzy 50K otrzymują 2 Running Stones, natomiast finiszerzy 25K dostają 1 🪨. Kamienie sumują się z edycji na edycję i zasilają pulę losowania do flagowych biegów cyklu na całym świecie — co oznacza, że bieganie po winnicach Kalifornii w listopadzie może z czasem zaprowadzić na znacznie bardziej śnieżne alpejskie hale 🏔️.
Dolina Santa Ynez także zasługuje na chwilę w świetle reflektorów, niezależnie od biegu. To słynny region winiarski, zwłaszcza ze względu na Pinot Noir i Chardonnay, rozsławione daleko poza granicami Kalifornii przez film z 2004 roku Sideways 🍷. Jeśli nie znasz tego filmu, to enologiczny road trip, który pewnie sprzedał więcej Pinot Noir niż jakakolwiek kampania marketingowa 🎬. Santa Barbara, 20 minut na południe, to nadmorskie miasto o białej, hiszpańskiej architekturze, położone między górami a Oceanem Spokojnym 🌊, z restauracjami, targami i tym późnopopołudniowym światłem, które tłumaczy, dlaczego tak wiele osób osiada tam na stałe 🏖️. Jak na bieg, który oficjalnie jeszcze się nie odbył, Pacific Trails California by UTMB® dokonał już czegoś dość rzadkiego: zbudował silną tożsamość wokół wyjątkowego miejsca, historii obejmującej kilka stuleci oraz pierwszej edycji odwołanej przez historyczne ulewy, które ostatecznie uczyniły ranczo jeszcze bardziej mitycznym, niż już było 🌦️.
To coś, co sprawia, że każdy biegacz trailowy marzy, prawda? Nawet w zimowy dzień będziesz California Dreamin' 💭.
Platforma nowej generacji, która pomaga entuzjastom sportu na każdym poziomie odkrywać tereny i dziedzictwo poprzez biegi i wyścigi dopasowane do ich profilu.