Trail du Saint-Jacques by UTMB® 2026

Data kolejnego wydarzenia potwierdzona
Autor zdjęcia: lamax

Wydarzenie w skrócie

Są biegi rozgrywane na ładnej, uporządkowanej trasie, z taśmami i kibicami co dwa kilometry. Są też takie, które prowadzą ścieżką — prawdziwą — ze swoimi kamieniami, korzeniami i niespodziankami. A potem jest Trail du Saint-Jacques by UTMB®, który biegnie się na pełnym gazie po legendzie 📖. Nie jakiejś małej, zapomnianej lokalnej opowiastce, tylko GR65, wielkiej średniowiecznej arterii pielgrzymów zmierzających do Santiago de Compostela 🛣️. Od średniowiecza przeszły tędy miliony ludzi. W czasach, gdy „wyruszyć w drogę” znaczyło też „może już nie wrócić”. Uroczy klimat, prawda? 😇 Tyle że tutaj jest mały zwrot akcji 🔄: biegniesz pod prąd. Tam, gdzie pielgrzymi łagodnie schodzą w stronę Hiszpanii z muszlą pielgrzymią przytroczoną do plecaka, biegacze trailowi pędzą w przeciwną stronę mapy na pełnej prędkości, z karbonowymi kijami i obowiązkową kurtką przeciwdeszczową 🗺️. Drewniany kij pielgrzyma zastąpił sprzęt techniczny… ale duch przygody nie przesunął się ani o milimetr 📏.

Wszystko zaczyna się w Le Puy-en-Velay i szczerze mówiąc, trudno o lepszą scenerię startu 🏛️. To miasto leży na zupełnie nieprawdopodobnych wulkanicznych formacjach, z kamiennymi iglicami wyrastającymi wszędzie dookoła. Na jednej z nich stoi kaplica Saint-Michel d'Aiguilhe, zawieszona jak z filmu, a nad wszystkim góruje ogromny posąg czuwający nad doliną. Ciekawostka: powstał z armat przetopionych po wojnie krymskiej. Tak, religijna figura wykonana z broni wojennej. Historia nie stroni od ironii 🙃. Jest jeszcze katedra Notre-Dame du Puy. Od ponad tysiąca lat pielgrzymi schodzą tam wielkimi schodami, zanim wyruszą na 1500 km. Biegacze trailowi tymczasem docierają na dół tych schodów kompletnie zmasakrowani, często w nocy 🌙, w trybie „okej, to tyle, przeżyłem”. Totalne odwrócenie ról — i właśnie to jest genialne. Bieg istnieje „dopiero” od 2012 roku, ale już mocno urósł. Teraz jest częścią UTMB World Series, więc przyciąga biegaczy z całego świata.

Jeśli chodzi o format, jest w czym wybierać… albo jest na czym się spocić 🫠. Ultra du Saint-Jacques to danie główne: 139 km i 6000 mD+. Cała noc na zewnątrz, ze wszystkimi tego konsekwencjami: podbiegami i zbiegami. „Grand Trail” (86 km) prowadzi najodważniejszych w wąwozy Allier, po terenie, który potrafi być zabawny, a czasem brutalnie wymagający. „Monistrail” (55 km) kondensuje to doświadczenie, ale nie robi się przez to łatwo. A „Chibottes” (28 km) pozwalają posmakować atmosfery, z bonusem: słynne małe kamienne chatki budowane na sucho, od których bieg wziął nazwę (kiedyś służyły jako schronienia) 🛖. „12 km du Dolaizon” jest po to, by się nacieszyć bez nadmiernego cierpienia (no… to kwestia względna), a wędrówka 28 km pozwala przeżyć trasę w trybie pielgrzyma, spokojnie i bez pośpiechu 😌. Zresztą nie jest niczym niezwykłym spotkać na trasie prawdziwych piechurów idących do Composteli.

Running Stones są w pewnym sensie „walutą” cyklu UTMB World Series. Biegacz trailowy zdobywa je, kończąc określone zawody, a następnie wykorzystuje do rejestracji na główne imprezy cyklu, w tym zwłaszcza UTMB dookoła Mont Blanc. W Trail du Saint-Jacques zależą od dystansu: Ultra (139 km) daje 4, 86 km daje 3, 55 km daje 2, a 28 km daje 1. Im dłużej, tym więcej nazbierasz. Krótko mówiąc, to nie tylko punkty: to Twój „kapitał trailowy”, by uzyskać dostęp do kolejnych biegów w cyklu UTMB.

Sama trasa jest surowa. Nie ma tu alpejskiej pocztówkowej scenerii. Biegacze przemierzają otwarte płaskowyże, gdzie wiatr przypomina, kto tu rządzi 💨, wąwozy, które odbierają poczucie cywilizacji, i kamienne wioski, które nocą świecą 🏡. W wąwozach Allier na przykład pielgrzymi dawniej czasem unikali przechodzenia w pojedynkę — zbyt odludnie, zbyt ryzykownie. A sama ścieżka ma przede wszystkim coś ekstra. Nie jest mistyczna w kiczowatym sensie, ale prawie. Chodzono nią tak często, że ma szczególną atmosferę 🤓. Niektórzy biegacze przysięgają, że w środku nocy, w absolutnej ciszy, czują się, jakby nie byli całkiem sami. No cóż, to może być też zmęczenie… ale jednak 👀. Meta to prawdziwy moment. Zawsze w nocy. Zawsze u stóp katedry ⛪. Biegacze spędzają godziny w ciemności, w błocie, na wietrze… a potem nagle znowu znajdują światło, miasto, ludzi. To trochę jak wyjście z tunelu. Wielu finiszerów mówi, że te ostatnie metry wbijają się w pamięć bardziej niż cokolwiek innego. Niektórzy nawet dotykają kamienia katedry, gdy dobiegają, jak pielgrzymi. Mały symboliczny gest, wielkie emocje 🤲.

Organizatorzy nazywają to „spiritrail” 🌿. Słowo trochę dziwne, ale pasuje. To nie jest tylko trail. To też nie jest wyłącznie historyczny spacer. To mieszanka jednego i drugiego, z czymś dodatkowym, co każdy czuje na swój sposób. A na koniec, z czym wychodzisz? Nogi w kawałkach, pewnie 🦵. Ale też z poczuciem, że zrobiłeś coś więcej niż tylko bieg. Że podążyłeś tysiącletnim szlakiem… ale w swoim tempie i w przeciwnym kierunku 😉.

Dystans na każdy gust

139 km : Ultra św. Jakuba - 100M

TrailNajczęściej wyświetlane
  • piątek, 12 czerwca 2026
  • Przewyższenie : 6000mD+ / 4700mD-
  • 1 loopx139 km

Hotele w pobliżu wydarzenia

®

Platforma nowej generacji, która pomaga entuzjastom sportu na każdym poziomie odkrywać tereny i dziedzictwo poprzez biegi i wyścigi dopasowane do ich profilu.